Jak nauczyć psa przywołania awaryjnego
Przywołanie awaryjne czy też alarmowe to wezwanie psa za pomocą gwizdka w "ekstremalnych" warunkach. Efektem tego ma być natychmiastowe przybiegnięcie do nas psa bez względu na wszystko. Komenda jest bardzo przydatna szczególnie na spacerach, kiedy psiak zniknie nam z oczu lub w sytuacji kiedy może grozić mu jakieś niebezpieczeństwo np. nadjeżdżający samochód czy wrogo nastawiony inny pies do którego biegnie nasz pupil.
Nauka przywołania awaryjnego jest bardzo łatwa nawet dla najbardziej opornych psów. Pies uczy się tego "polecenia" podświadomie ponieważ metoda opiera się na efekcie Pawłowa czyli bezwarunkowego odruchu psa. A odruch ten jest skojarzeniem przez psa określonego dźwięku z nagrodą - jedzeniem.
Gwizdek
Kluczem całej komendy jest dźwięk a nie nasza komenda słowna. Do tego przyda nam się gwizdek, który najlepiej by był jednotonowy (bez kulki w środku) ponieważ dźwięk będzie zawsze taki sam. Najlepszym takim gwizdkiem jest gwizdek AMCE, który jest właśnie jednotonowy i nadaje się na średnie i duże odległości.
Niestety gwizdek ten widziałam tylko w jednym sklepie internetowym (link tutaj). Kosztuje on 37 zł więc dość sporo jak na gwizdek ale myślę, że warto go mieć. Dostępny jest w kilku kolorach wraz z linką do zawieszenia na szyi.
Melodia gwizdania
Kiedy już kupimy gwizdek, wymyślmy sobie jakąś melodyjkę, dzięki której będziemy przywoływać psa. Ważne jest by dźwięki te były jakieś wyjątkowe by pies zawsze jasno widział o co chodzi.
UWAGA: Pamiętajmy by nasza melodyjka składała się najlepiej z serii krótkich, skocznych dźwięków a nie kilku lub jednego długiego. Jest to bardzo ważne, ponieważ krótkie dźwięki pobudzają psa np. kiedy chcemy nakręcić psa do szukania czegoś mówimy do niego: szukaj ! Szukaj ! Natomiast chcąc uspokoić psa wydłużamy każde słowo - spoookojnie. Tak samo zadziała wygwizdywana przez nas melodia - chcemy pobudzić psa do jak najszybszego powrotu.
Gdy już mamy naszą melodię, zanim uwarunkujemy na nią psa, poćwiczmy jej wygwizdywanie - może się okazać, że ciężko jest nam ją zagwizdać, mimo, że w naszej głowie brzmiała łatwo. Albo po prostu pobawmy się gwizdkiem a może samo coś nam wpadnie w ucho.
Nagradzanie psa
Druga połowa sukcesu przywołania awaryjnego to odpowiednia nagroda. Psa musimy naprawdę obdarować smakołykami a zabawki tu nie wchodzą w grę.
Przygotujmy sobie jakieś ekstra smaki dla psa lub jego ulubione. Możemy dać psu także te przysmaki, które stosujemy przy zwykłym treningu ale w takim wypadku podajmy psu ich całą garść. Nagroda powinna zrekompensować psu to, że porzucił on dla nas zabawę z innym psiakiem, eksplorację środowiska lub cokolwiek innego równie zajmującego co robił.
Ja daję Tajdze zawsze 2-3 paski suszonego mięsa z piersi kurczaka, które uwielbia ale które także stosuję podczas każdej innej nauki tylko, że w mniejszej ilości.
Nauka przywołania awaryjnego
Całą naukę psa możemy podzielić na trzy etapy:
- uwarunkowanie psa
- ćwiczenia w "nudnych" domowych warunkach
- ćwiczenia w terenie
1. Uwarunkowanie psa - jest po prostu pokazaniem czy też wyjaśnieniem psu o co nam chodzi. Na tym etapie wyrabiamy w psie skojarzenie: gwizdanie oznacza jedzenie. Niestety ta część szkolenia jest najdłuższa i musimy się uzbroić w cierpliwość. Zbyt szybie przejście do kolejnych etapów może skutkować całkowitym spaleniem komendy lub konieczność cofnięta się do wcześniejszych etapów co jeszcze bardziej wydłuż czas nauki. A uwarunkować psa możemy na dwa sposoby:
Metoda 1
Uwarunkowanie psa tą metodą jest może nieco dłużej trwać ale za to nie wymaga od nas większego zaangażowania. Polega ona na każdorazowym wygwizdaniu melodii przed podaniem psu miski z jedzeniem. Robimy tak dzień w dzień przez miesiąc. Po tym czasie pies powinien mieć już zbudowaną podstawę skojarzenia gwizdka z jedzeniem.
Metoda 2
Jest nieco szybsza ale wymaga od nas poświęcenia czasu. Nie podajemy psu miski z jedzeniem, ale bierzemy porcję, gwiżdżemy gwizdkiem naszą melodyjkę i podajemy psu porcje żarełka z ręki. W ten sposób wydajemy wszystko to co było w misce. Metoda ta może być to nieco kłopotliwa, szczególnie jeśli karmimy psiaka jedzeniem z puszek. Robimy tak przez co najmniej 2-3 tygodnie.
Obie metody możemy ze sobą zmieszać i raz gwizdać podając karmę z ręki a raz podawać całą miskę.
2. Ćwiczenie w domu - mając przygotowane smakołyki dla naszego piesa, przejdźmy do innego pokoju i zagwiżdżmy gwizdkiem. Pies powinien już od razu do nas przybiec, wtedy nagradzamy psa przysmakami. Jeśli mamy możliwość zacznijmy się chować psu gdzieś w domu i wołać psa gwizdkiem. Ćwiczenie to powtarzajmy z trzy razy dziennie przez 1-2 tygodnie a jeśli trzeba to i dłużej. Dodatkowo warto wciąż utrwalać komendę gwiżdżąc przed podaniem psu jedzenia. Jeśli jednak psiak nie przybiega do nas lub leniwie się człapie po drodze interesując się po drodze różnymi innymi rzeczami, musimy się cofnąć do etapu 1.
3. Ćwiczenie w terenie - jeśli nasz psiak, w domu, za każdym razem przybiega do nas pędem spróbujmy poćwiczyć w plenerze. Idąc na spacer wybierzmy spokojniejsze miejsce gdzie nie ma wielu rozproszeń. Nie przywołujmy psa od razu po spuszczeniu go ze smyczy, niech się najpierw wybiega, załatwi, obwącha co tam musi obwąchać.
Kiedy psiak pozałatwia już swoje sprawy, ale jeszcze nie ma końca spaceru, zagwiżdżmy na niego i nagrodźmy. Na początku starajmy się to robić w chwilach kiedy pies akurat niczym się nie zajmuje. Po zjedzeniu smakołyków dobrze jest chwilę się pobawić z psem szarpakiem czy piłką by jeszcze bardziej podbić nagrodzenie za pożądane zachowanie. Jeśli pies dobrze reaguje ćwiczmy przywołanie raz czy dwa na każdym spacerze dla utrwalenia. Ponadto polecam wciąż od czasu do czasu zagwizdać podczas podawania jedzenia, co sama robię, mimo, że Tajga komendę ma opanowaną do perfekcji.
Jeśli jednak pies nie przyjdzie, nie martwmy się, że spaliliśmy komendę przestańmy gwizdać by pies nie wyrobił sobie obrazu, że gwizdek nic nie oznacza i cofnijmy się do etapu 2 lub nawet 1.
Spalenie przywołania
Spalić tę komendę można w łatwy sposób a na jej odbudowanie będziemy musieli poświęcić jeszcze więcej czasu niż za pierwszym razem.
Przede wszystkim zawsze pamiętajmy o porządnym nagrodzeniu psa. Nie ma mowy, by zagwizdać i nie dać psu smakołyków.
Najgorszą rzeczą jaką możemy zrobić i co może już za pierwszym razem zniszczyć nasze przywołanie jest ukaranie psa, który co prawda wrócił do nas ale chwilę wcześniej coś przeskrobał. Nigdy nie powinno się tego robić a w przypadku przywołania awaryjnego mamy pozamiatane - pies może skojarzyć dźwięk gwizdka z karą i mamy pozamiatane.
W przypadku spalenia komendy mamy dwa wyjścia zależnie od sytuacji:
- wracamy do kolejnego miesiąca uwarunkowywania psa tą samą lub inną melodią,
- kiedy już jest tak źle, że gwizdek nie powoduje u psa żadnej reakcji, na miesiąc a nawet dwa, zupełnie odkładamy gwizdek i po tym czasie zaczynamy wszystko od zera czyli nowa melodia, uwarunkowywanie i tutaj nawet poświęćmy jeszcze więcej czasu nim przejdziemy do ćwiczeń w domu a tym bardziej na spacerze
Efekt
Efektem nauczonej komendy, jest pies przybiegający do nas na wezwanie gwizdkiem, możliwie najkrótszą drogą, niczym wystrzelony z procy niezależnie co właśnie robił i gdzie był.
Podsumowując
- używany przez nas gwizdek powinien być jednotonowy i głośny
- gwiżdżąc używajmy serii krótkich, skocznych dźwięków
- jeśli uwarunkujemy psa na konkretną melodię, nigdy jej nie zmieniajmy
- ZAWSZE nagradzaj psa po przyjściu na gwizdek
- nagrodą muszą być coś ekstra: ulubione smakołyki lub większa ich ilość niż podczas zwykłego treningu, tutaj do nagrodzenia nie stosujmy zabawek
- nie przesadzajmy z nadużywaniem komendy na okrągło - przywołanie awaryjne nie może zastąpić zwykłego przywołania
- utrwalaj komendę, nawet jeśli pies ją świetnie opanował (na spacerze lub podając miskę z jedzeniem)



Komentarze
Prześlij komentarz